Czy nauk przedmałżeńskich trzeba się bać?


Pary, które decydują się na ślub kościelny lub konkordatowy, powinny pamiętać o tym, że jedną z najważniejszych formalności ślubnych jest odbycie nauk przedmałżeńskich. Jeśli nie dostarczą zaświadczenia potwierdzającego ich odbycie, nie będą mogły brać udziału w samym ślubie. Warto więc zainteresować się z wyprzedzeniem, czym są nauki przedmałżeńskie i czego spodziewać się po tego rodzaju zajęciach.

Nauki przedmałżeńskie – co należy wiedzieć?

Nauki przedmałżeńskie są często opisywane jako jedna z najbardziej tajemniczych formalności związanych ze ślubem kościelnym. Legendy na ich temat krążą w niemal każdej rodzinie, a historie opowiadane przez osoby, które już w nich uczestniczyły, potrafią mrozić krew w żyłach. Narzeczeni wybierając się na pierwsze spotkanie są niemal pewni, że otrzymają przynajmniej jedną serię niedyskretnych pytań. Obawiają się publicznej krytyki, nadmiernej surowości księdza, a przede wszystkim długich godzin spędzonych podczas słuchania kazań, z których trudno cokolwiek zrozumieć. Na szczęście, zwykle już po kilkunastu minutach sami zaczynają śmiać się na wspomnienie tych obaw.

Nauki przedmałżeńskie nie tylko nie mają formy egzaminu, ale również nie polegają na publicznym odpytywaniu par. Nikt nie musi też opowiadać na forum o swoich doświadczeniach seksualnych, metodach wychowawczych rodziców oraz o wcześniejszych związkach. To cykl zajęć, które przeważnie przybierają formę wykładów. Przynajmniej niektóre spotkania rzeczywiście mają formę grupy dyskusyjnej, intencją prowadzących zajęcia nie jest jednak wprawianie narzeczonych w zakłopotanie. 

Także tematy rozmów różnią się od wyobrażeń uczestników. Ich celem nie jest straszenie młodych stojących u progu wspólnego życia. Owszem, często poruszane są trudne zagadnienia takie, jak choćby kryzys zaufania, odpowiedzialność za dzieci, relacje z rodzicami oraz trudności w komunikacji, które potrafią narastać, choć wskazanie przyczyny problemu jest wyjątkowo trudne. Naczelną zasadą nauk przedmałżeńskich jest jednak robienie wszystkiego, aby młodzi byli przygotowani zarówno na blaski, jak i na cienie życia we dwoje. Nie ma tu miejsca ani na bezsensowne straszenie, ani na ocenianie.

Co nas może zaskoczyć?

Skoro nauki przedmałżeńskie nie mają wiele wspólnego z tym koszmarnym scenariuszem, który tak często jest powtarzany przez osoby niemające o nich pojęcia, czy coś w ogóle może nas zaskoczyć? Okazuje się, że tak. Wiele osób nie ukrywa zdumienia, gdy przekonuje się, że podczas nauk wiele miejsca poświęca się samej liturgii małżeństwa. Spotkania okazują się więc znakomitą okazją do tego, aby poznać przebieg ceremonii i przećwiczyć jej kolejne elementy. I choć może się wydawać, że od Młodej Pary podczas ślubu kościelnego nie wymaga się wiele, nie jest to prawda. To dotychczasowi narzeczeni są przecież najważniejsi podczas tego wydarzenia, a możliwość odbycia kilku prób z dala od czujnych spojrzeń rodziców i gości jest znakomitym sposobem na walkę ze stresem, który w dniu śluby jest przecież zawsze duży. Na nauki przedmałżeńskie warto więc udać się bez obaw. Z pewnością okażą się ciekawym doświadczeniem.